piątek, 24 marca 2017

Stajnia angielska za i przeciw...

Cóż...
Jeszcze przed przyjazdem Flicki do NT znalazłam ofertę pobytów feryjnych w nie opodal położonej miejscowości której podawać nie będę ze względów które mam nadzieje zrozumiecie na końcu naszego tam "przemiłego" pobytu co nastąpi w następnych postach.

Szybko porozumiałam się z dziewczyną która to prowadzi i ustaliłyśmy że Nikola pojedzie do niej na ferie razem z konikiem. A że wydawało mi się że prace na działce posuną się szybciej ;-( ,
umówiłyśmy się iż Flickę zostawię już u niej do wiosny żeby nie męczyć konika częstymi przeprowadzkami.
Wszystko zapowiadało się na sielankę ...
Najważniejsze że Nikola w większości była zadowolona z pobytu. ( później zajmę się nim osobno jako ostrzeżenie przed wyborami "ośrodka " dla dziecka.... )

             2 słowa o stajni i moich przemyśleniach ... 
stajnia angielska:
patrzyłam na nią pod kontem przyszłych planów budowy mojej.
I już wiem że  absolutnie nie chcę tego typu stajni u siebie !
I to nie ze względu na wykonanie w tym konkretnym przypadku tylko rodzaju "obiektu".
           
              Nie mówię nie w przypadku gdy powstaje ona w cieplejszym klimacie.
Na Podhalu nie jest to dobry pomysł. Brak jakiegokolwiek miejsca oprócz boksu, na zabiegi pielęgnacyjne, siodłanie itd. nie podoba mi się zupełnie. Głównie chodzi tu o naszą wygodę ;-P
Nie wspomnę o tym że cieniutkie ściany i brak dobrej izolacji rur skutkuje w zimie zamarznięciem poideł, przez co zmuszeni jesteśmy codziennie wchodzić do studni ( o ile takową mamy ) i nalewanie wody ze zwisającym soplem pod nosem.

Oczywiście nigdy! nie zdarzają się też sytuacje że źle postawione wiadro albo odpięty niechcący wąż nie skutkuje mokrym odzieniem które natychmiast zamarza przy temperaturze -15 st C. ;-)

Czy koniom jest zimno w takiej stajni ?
Chyba nie , aczkolwiek konie które w naszym klimacie już przebywają jakiś czas, porastają zimową sierścią przygotowując się do niskich temperatur.
Flicka niestety nie miała tego w zwyczaju , przebywała do tej pory w łagodniejszych warunkach więc jej sierść nie urosła nawet o milimetr... Czy było jej w związku z tym zimno ?
Mimu wielu prób porozumienia się z moją podopieczną , nie udało mi się uzyskać czytelnej odpowiedzi.
 ;-P

I ostatnia rzecz ... choćbyś miała najgrzeczniejsze na świecie konie , musisz liczyć się z tym że obgryzą i skopią Ci ściany drzwi itd....
więc albo będziesz co chwilę wymieniać skonsumowane i skopane elementy
 albo obijesz je blachą ;-P

Reasumując : NIGDY w naszym klimacie nie zdecydowała bym się na taką stajenkę  !!!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz